Codzienna łączność na dystansie powyżej 500km w paśmie UKF

Mapa z łącznościami przeprowadzonymi w trakcie zawodów

Mapa z łącznościami przeprowadzonymi w trakcie zawodów

Początkujący UKF’owcy często mawiają, że łączność na falach ultrakrótkich podlega zasadzie: „tak Cię słyszę jak Cię widzę”. I faktycznie, w typowych przypadkach tak właśnie jest. Okazuje się jednak, że z wykorzystaniem pewnych specyficznych rodzajów propagacji (od lat stosowanych przez służby profesjonalne) możliwa jest codzienna i pewna komunikacja na dystansie do 1000km. Łączność jest niezależna od stanu jonosfery, istnienia stacji przekaźnikowych i warunków pogodowych! Wystarczy tylko dobra kierunkowa antena promieniująca pod niskim kątem i odpowiedni wzmacniacz wielkiej częstotliwości.

Więcej szczegółów w artykułach: „Rozproszenie troposferyczne” oraz „IARU VHF 2010 Contest”. Zachęcam do czytania!

Bajka o radioamatorze

drzewo

Za górami za lasami, między Rosją a Niemcami
W kraju dużym i ambitnym, gdzie powinno się wybitnym
stwarzać szanse do rozwoju, aby kraj ten w techno-boju
dzięki wiedzy i technice, rósł w potęgę wyśmienicie.

Żył człowieczek z taką wizją, aby zamiast z telewizją
spędzać czas przy lutownicy doskonaląc w swej piwnicy
warsztat, wiedzę, doświadczenie, a więc rzeczy co są w cenie
dla rozwoju gospodarki aby dumnie nosić karki.

Człek ten jednak miast budować, czas swój musiał wiciąż marnować.
Bo niezgody wciąż są kości, co się zowią formalności.
By antena sięgła nieba, ze Wspólnotą gryźć się trzeba
i dochodzić swoich racji za pomocą biurokracji.

Gdy antena już na dachu, człowiek dalej żyje w strachu,
bo papierki w niego ciska Ministerstwo Środowiska.
Jeszcze UKE kombinuje i mu plany pokrzyżuje,
teraz by nadawać z lasu, trzeba zgłosić to zawczasu!

I tak właśnie człowiek z pasją jest tłamszony biurkracją.
Czas poświęca na podania, kosztem wiedzy pogłębiania.
Potem słyszy w telewizji, że kraj jego nie ma wizji
aby tworzyć innowacje skoro łatwiej biurokrację.

Nieprzestrzeganie bandplanu – zły przykład idzie z samej góry!

arisslog

Jednym z podstawowych działań Międzynarodowej Unii Radioamatorskiej IARU (ang. International Amateur Radio Union) jest ustalanie bandplanu. Od 1995 roku IARU postuluje aby łączności kosmiczne (np. ze stacją ISS) przeprowadzać na częstotliwościach 145,2MHz (uplink) i 145,8MHz (downlink). Oto fragment bandplanu R1 IARU:

145.194 145.206 12kHz FM / Digital Voice Space communication

… i cytat z VHF Managers Handbook z 2013 roku:

For FM voice communications with special stations like manned spacecraft it is recommended to use 145.200 MHz for simplex operation or 145.200/145.800 MHz for split-channel operation (Vienna 1995/Tel Aviv 1996).

Mimo tego, niektóre niereformowalne środowiska krótkofalarskie dalej zdają się tego nie zauważać. Przykładowo: Oddział Terenowy PZK, organizator „III Podkarpackiego Zjazdu Krótkofalowców 2014″ w taki sposób zachęca do nieprzestrzegania ustaleń nadrzędnej organizacji:

Częstotliwości radiostacji organizatora: 145.200 FM i 145.600FM

Czy organizator faktycznie nadaje z kosmosu? Czy jawne łamanie bandplanu i zachęcanie „przyjezdnych stacji” do nadawania na tej częstotliwości przystoi Oddziałowi Terenowemu i zrzeszonym w nim członkom PZK?

Pamiętajmy, że nawet lokalna aktywność stacji na częstotliwości 145.200MHz blokuje tę częstotliwość dla praktycznie całej Europy! Nic dziwnego, że kolejne załogi ISS tak rzadko pojawiają się w naszym paśmie dwumetrowym…

Biblioteka radioamatora

biblioteczka

Wbrew pozorom, radioamator znacznie więcej czasu poświęca na poszerzanie swojej wiedzy i rozbudowywanie włąsnego warsztatu, niż na na odbiór i nadawanie. W czasach przedinternetowych – i w okresie Internetu łupanego – wiedzę pozyskiwało się z książek i czasopism specjalitycznych. Później przyszła kolej na grupy dyskusyjne (Usenet), następnie zaczęły pojawiać się strony domowe i blogi krótkofalowców.

W chwili obecnej bardzo ciężko jest natrafić na książkę, którą można by określić mianem kamienia milowego radioamatorstwa. Przeglądając nieliczne pozycje w naszych księgarniach technicznych i znacznie liczniejsze anglo- i niemiecko- języczne, można dojść do błędnego wniosku, że wszystko co mogło być odkryte w naszej „branży”, zostało już wymyślone. Oczywiście nic bardziej mylnego! Obecnie najwięcej wiedzy można pozyskać z blogów technicznych, wpisów na Twitter’rze a nawet ze zdjęć na Flickr.

Ceną za szybki dostęp do najnowszych nowinek jest niestety jakość dostarczanej informacji. W przypadu książek, autor musi przejść przez cały cykl wydawniczy: recenzję naukowo-techniczną, korektę językową itp. Natomiast w Internecie może pisać każdy i nikt nie ma wpływu na to, czy podana przez niego informacja jest rzetelna czy też nie.

Zdjęcie ilustrujące ten wpis to moja półka z książkami z dziedziny radioamatorstwa. Nieskromnie mogę stwierdzić, że kolekcja ta jest bardziej różnorodna niż to, co oferują biblioteki na renomowanych polskich uczelniach technicznych… Radioamatorstwo wciąż pozostaje troszkę niedocenianą gałęzią techniki. Miejmy nadzieję, że kiedyś to się zmieni!

Tak PZK reprezentuje nas w IARU

IARU logo

Ten wpis to częściowo odgrzewanie starego kotleta, ale jesienią zeszłego roku ta sprawa bardzo mnie poruszyła – a ze względu na konieczność przebudowy strony nie udało mi się o tym wcześniej napisać. Nie wiem kto z Was lubi czytać biuletyny PZK, mnie się to w każdym razie czasem zdarza. Otóż w komunikacie KS-44 z 30 października 2013 pojawiła się taka oto informacja:

Prezydium podjęło uchwałę o niewysyłaniu przedstawiciela PZK na konferencję R1 IARU. Jednocześnie powierzamy reprezentację PZK naszym Kolegom z DARC.

Wiadomość tą czytałem kilka razy i cały czas nie mogłem w nią uwierzyć. Zerknąłem nawet do statutu PZK gdzie w Rozdziale II(Cele PZK) w §3 w punkcie 7 jak byk pisze:

Celami PZK są: (…) utrzymywanie stałych kontaktów i współpracy z (…) oraz z organizacjami i jednostkami organizacyjnymi krajowymi i zagranicznymi, jak również międzynarodowymi mającymi cele zbliżone do celów określonych w statucie.

Mało tego w §4 tego samego rozdziału w punkcie 3 napisane jest:

PZK realizuje swoje cele poprzez: (…) reprezentowanie interesów krótkofalarstwa polskiego wobec właściwych organów administracji państwowej i samorządowej oraz organizacji międzynarodowych i zagranicznych, zwłaszcza w Międzynarodowej Unii Radioamatorskiej IARU (…).

A oto moje trzy pytania:

  1. Jak w takim razie PZK reprezentuje polskich krótkofalowców na arenie międzynarodowej?
  2. Może zamiast do PZK w przyszłym roku lepiej będzie zapisać się do DARC?
  3. Czy kiedykolwiek zdarzyło się aby DARC zrezygnował z uczestnictwa w konferencji IARU i powierzył swoją reprezentację kolegom PZK?

To co było ciekawe zostało już przeniesione

Ufff…. właśnie skończyłem przenoszenie najwartościowszych treści ze starej wersji strony do nowej. Stara strona jest wciąż dostępna pod tym adresem, ale z góry ostrzegam: odnośniki  pozostają niezaktualizowane, więc trzeba samodzielnie modyfikować namiary w pasku adresu. Podejrzewam jednak, że mało kogo interesuje stara wersja strony :-)

Korzystając z okazji zachęcam do przeglądnięcia nowoprzeniesionej treści i skomentowania ciekawych lub kontrowersyjnych wpisów!

Nowa strona

Poprzednia strona bazująca jedynie na HTML i CSS stała się zbyt przestarzała. Dodawanie nowych wpisów, obsługa RSS i intergacja z innymi systemami była uciążliwa i męcząca. Sktutkowało to dużymi opóźnieniami z publikowaniem nowych wpisów – a nawet zaniechaniem publikacji co niektórych treści.

W najbliższym czasie będę przenosił dane ze starej strony w obecne miejsce. Przeniosę jedynie te treści, które się nie zdezaktualizowały i dalej wydają się być ciekawe.

Od dzisiaj http://szelest.org/stara